W odwiedzinach u południowych sąsiadów

   W ubiegłym miesiącu miałem okazję odwiedzić stolicę Czech – Pragę. Oczywiście nie odmówiłem sobie przyjemności wyruszenia w tą drogę samochodem, w końcu mam tam około 4 godziny jazdy, a więc całkiem niedaleko, a wypadało by w końcu skonfrontować jak się jeździ „u nich” i „u nas”.

W drogę!

   Przede mną było około 300km trasy do Pragi, z czego mniej więcej połowa przypadała na jazdę po polskich drogach. Szczęście w nieszczęściu, że miały to być nie byle jakie drogi, bo trasa biegła przez Kotlinę Kłodzką, co zwiastowało wspaniałe wrażenia z jazdy. I tak też było w rzeczywistości. Jeśli kiedyś los zaprowadzi was w okolice Kłodzka, nie zmarnujcie okazji i wsiadajcie wtedy za kierownicę. Kręte, górskie drogi, ślepe zakręty, zjazdy i podjazdy – po prostu raj dla kierowcy który lubi coś więcej niż jazdę po prostej.

Po drugiej stronie.

   W końcu jednak przejechałem granicę i… w zasadzie jedyną zmianą jaką daje się odczuć po wjechaniu do Czech jest lepsza jakość asfaltu i znacznie mniejszy rozmiar znaków drogowych (swoją drogą nie rozumiem, czy Czesi mają lepszy wzrok niż reszta świata, czy może są tak oszczędni, że robią tak małe znaki?).  Oczywiście w ramach ograniczenia kosztów nie wykupiłem winiety, a wiec zamierzałem się poruszać wyłącznie bezpłatnymi drogami a więc tylko krajowymi, bez autostrad i tras szybkiego ruchu.

   Z perspektywy czasu decyzja ta była strzałem w „10”, bowiem jakość dróg krajowych w Czechach w porównaniu do naszych to niebo a ziemia. Dziur praktycznie zero, nierówności minimalne i występujące bardzo rzadko. Do Pragi jechałem w niedzielę, wracałem we wtorek, ale mimo normalnego, codziennego ruchu nie było problemu z utrzymywaniem prędkości ok. 100km/h w trasie (oczywiście zwalniając w terenie zabudowanym). Dość powiedzieć, że średnia prędkość z wliczeniem 30min. postoju wyniosła ponad 70km/h, co w polskich warunkach jest niemalże nieosiągalne. Spalanie przy takiej jeździe wyniosło niespełna 5,5l/100km (Fiat Punto mk I 1.1, 2 osoby + sporo bagażu).

  Kultura jazdy czeskich kierowców jest bardzo dobra, chociaż i wśród nich zdarzają się piraci drogowi. Natomiast nie zdziwi chyba nikogo fakt, że większość „dziwnie” jeżdżących kierowców miała polskie tablice rejestracyjne.

Praga.

   Sama Praga jest miastem ABSOLUTNIE wrogim dla samochodów 😉 Oczywiście przesadzam, ale po spędzeniu 3 dni w tym mieście nie wyobrażam sobie poruszania się po nim własnym samochodem i podziwiam Czechów, którzy zmuszeni są dojeżdżać gdzieś dalej (lub z daleka) do pracy. Tym bardziej, że w centrum praktycznie nie ma miejsc parkingowych. Są 3 strefy – niebieska, w której parkować mogą tylko mieszkańcy, oraz pomarańczowa i zielona (w jednej można parkować maksymalnie 2 godziny w drugiej 6 godzin).

   Na pochwalę zasługuje natomiast komunikacja miejska, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Za jedyne 110Kc czyli ~18zł kupujemy bilet całodzienny, który pozwala jeździć przez 24h wszystkimi liniami metra, tramwajami, autobusami oraz kolejką linową. Muszę przy tym dodać że częstotliwość przyjazdów pociągów metra (co 2-5 min) oraz tramwajów (co 5 lub 10 min w zależności od pory dnia) połączona ze 100% punktualnością zasługują na najwyższą pochwałę.

   Co jednak zrobić z własnym samochodem? Parkingi przy hotelach są moim zdaniem bardzo drogie (przynajmniej na studencką kieszeń) bo 20Euro (~80zł!) za dobę parkowania to zdecydowanie za wiele, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wynajęcie na ten sam czas pokoju kosztowało niewiele ponad 30E. W tej sytuacji warto było posłuchać rad które znajdziemy w przewodnikach i skorzystać z parkingów oznaczonych jako P+R. Znajdują się one przy stacjach metra poza ścisłym centrum (w moim przypadku od hotelu do najbliższego takiego parkingu było ok. 10km.) ale pozwalają pozostawić auto we w miarę bezpiecznym miejscu, przy czym parkowania od godziny 04:00 do 24:00 kosztuje jedynie 20Kc (~3,5zł). Pozostawienie auta na noc to dodatkowe 100Kc (~17zł) co w stosunku do cen w hotelach jest i tak bardzo opłacalne.

   Oczywiście, jak przystało na stolicę kraju, w Pradze tak jak i u nas w Warszawie znacznie częściej można cieszyć oczy widokiem luksusowych i zabytkowych pojazdów. Tutaj kilka ciekawszych okazów:

   Podsumowując – polecam wszystkim wypad do naszych południowych sąsiadów. Drogi mają lepsze, organizację ruchu i transportu miejskiego też. Do tego Praga nie została zniszczona w czasie wojny, więc jest jednym wielkim zabytkiem, którym można bez przerwy podziwiać.

   A podróż samochodem w to miejsce z pewnością dostarczy wam tak jak i mnie pozytywnych wrażeń.

Pozdrawiam

Szczepan /STax/ Wojdyła

Autor: Szczepan Wojdyła

Szczepan Wojdyła - z zamiłowania i powołania kierowca, z wykształcenia politolog, zawodowo zajmuje się reklamą. W chwilach wolnych od pracy pisze bloga i pracę doktorską. Kocha samochody - im starsze tym lepsze, podziwia włoska motoryzację i uwielbia prowadzić wszystko, co ma kierownicę i 4 koła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *