Fabia w sedanie, czyli jak polubić klocka

Dziadkowóz. Samochód dla działkowca. Typowy wóz niedzielnego kierowcy. To pierwsze z czym większości ludzi kojarzy się skoda fabia, zwłaszcza jeśli mowa o wersji sedan. Co by jednak nie mówić, ten model cieszy się niesłabnącą popularnością. Co tak naprawdę przyciąga ludzi w tym klocku?


Skoda fabia od początku była godnym następcom modeli favorit i felicia. Od razu po swojej premierze w 1999 roku stała się przebojem rynkowym i z miejsca znalazła rzesze nabywców, a jej popularność, zarówno wśród aut używanych jak i nowych wciąż nie spada. Mi dane było przez jakiś czas pojeździć pierwszą generacją fabii w nadwoziu sedan, z silnikiem 1.4 mpi. Czy faktycznie fabia, zgodnie ze swoją łatką, jest takim rozsądnym autem?

Fabia występowała w trzech wersjach nadwozia – jako 5-drzwiowy hatchback i kombi oraz jako 4-drzwiowy sedan. Ja miałem okazję jeździć właśnie tą ostatnią wersją. Pierwsze co rzuca się w oczy to bagażnik. Już patrząc z zewnątrz widać, że jest on ogromny, co niestety niekoniecznie służy sylwetce auta. To standardowa przypadłość hatchbacków przerabianych na sedany, np renault talii czy fiata sieny – bagażnik sprawia wrażenie doczepionego nieco na siłę odwłoku.

W wypadku fabii ten bagażnik jest naprawdę ogromny. Dodatkowym plusem są bardzo regularne kształty i brak zawiasów ograniczających przestrzeń. Dodatkowo jego pojemność można zwiększyć składając siedzenia. Ogólnie fabia okazuje się bardzo praktyczna. Liczba schowków może nie powala, ale wszystko jest ułożone bardzo ergonomicznie. Małym wyjątkiem jest tutaj panel nawiewu, który znalazł się bardzo nisko w związku z czym sięgając do niego trzeba dość mocno zanurkować, często odrywając wzrok od drogi.

fotele są dość wygodne, pomimo dość wysokiej pozycji. Miejsca z przodu jest wystarczająco dużo, natomiast nieco gorzej wygląda sytuacja z tyłu. Jeśli jednak na coś należy pomarudzić, to na pewno na jakość zastosowanych we wnętrzu plastików. Są bardzo twarde i dość łatwo się rysują, w dodatku są bardzo nieprzyjemne w dotyku, a wielka płaska przestrzeń przed pasażerem jest po prostu brzydka.
Pochwalić można natomiast czytelne zegary, choć w wersjach poliftowych niepotrzebnie (moim zdaniem) próbowano je uatrakcyjnić graficznie.
Jeśli chodzi o wyposażenie, to często spotykane są tzw. golasy. Egzemplarz którym ja jeździłem miał poza poduszkami powietrznymi jeszcze tylko el. szyby z przodu i wspomaganie kierownicy. Na rynku nie brakuje jednak także egzemplarzy z klimatyzacją.

Jeśli chodzi o silniki to miałem styczność z najpopularniejszymi jednostkami czyli 1.4 MPI 60KM w sedanie oraz 1.4 16V 101KM w kombi. Słabsza jednostka do silnik wywodzący się z Czechosłowacji, w prostej linii następca jednostek 1.3 stosowanych w skodach favorit a nawet 1.0 i 1.2 ze skody 105/120. Ma on wałek rozrządu jeszcze w bloku silnika a nie w głowicy, zaś rozrząd napędzany jest łańcuchem. To rozwiązanie dość trwałe, ale hałaśliwe. Jeśli chodzi o dynamikę, to jest ona znacznie lepsza niże mogło by się to wydawać po suchych danych. Wprawdzie przyspieszenie do 100km/h faktycznie odbywa się w czasie zbliżonym do podawanych przez fabrykę 16,5s, jednak silnik bardzo ładnie ciągnie od samego dołu co bardzo przydaje się w mieście i pozwala osiągać satysfakcjonujące spalanie na poziomie niespełna 7l/100km w mieście i poniżej 5l/100km w trasie. Silnik jest dość trwały, zdarzają się jednak awarie osprzętu (zwłaszcza czujników).

Drugą z jednostek miałem okazję jeździć w nieco cięższym nadwoziu kombi. To znacznie bardziej nowoczesna jednostka skonstruowana przez volkswagena (występuje też w słabszej wersji 75KM) z wałkiem rozrządu w głowicy i paskiem rozrządu. Mam jednak zastrzeżenia co do jego dynamiki. Na niskich obrotach zaryzykowałbym, że jest gorzej niż w 1.4 MPI, coś zaczyna się dziać dopiero powyżej 3,5-4 tys rpm, jednak i wtedy auto nie wyrywa jakoś spektakularnie do przodu. Być może to kwestia wyższej wagi kombi, ale trudno uwierzyć, w podawane przez fabrykę 11,8s do 100km/h. Również spalanie jest o około 1,5-2l/100km wyże niż w przypadku słabszego silnika. Osobiście chyba zdecydowałbym się właśnie na słabszą jednostkę, głównie ze względu na niższe spalanie oraz lepszy ciąg na niskich obrotach.

Benzynowe 1.0 (50KM) odradzam, bo jego osiągi są już dziś absolutnie nieakceptowalne (ponad 20s do 100km/h), zaś 3-cylindrowe 1.2 (54-64KM) również nie należy do najbardziej udanych konstrukcji i przegrywa w starciu z 1.4 MPI. Ciekawostką jest natomiast 2.0 8V o mocy 115KM. Silnik bardzo prosty i trwały, do tego w nadwoziu fabii zapewnia niezłe osiągi, ale nie jest najtańszy w utrzymaniu.

Na rynku sporo jest także fabii z silnikiem diesla. Odradzałbym tutaj jednak jednostkę 1.4 TDI, która nie cieszy się najlepszą opinią. Ciekawym wyborem może być wolnossące 1.9 SDI, które nie zapewnia żadnych osiągów, za to jest niemal wieczny i odwdzięcza się niskim spalaniem. Poza tym dostępne są jeszcze 1.9 TDI 101KM oraz 130KM w wersji RS. Oba warianty są godne polecenia.

Zawieszenie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Spodziewałem się miękkiej kanapy, tymczasem okazało się, że auto jest dość sztywne i nie przechyla się nadmiernie na zakrętach, całkiem nieźle trzymając się drogi. Ceną za to jest nieco mniejszy komfort, ale akurat mnie takie zestrojenie odpowiadało. Wspomaganie kierownicy (jeśli jest, bo sporo egzemplarzy nie ma tego udogodnienia) nie przeszkadza w odbieraniu sygnałów z kół. Hamulce są co najwyżej średnie, ale biorąc pod uwagę dynamikę fabii można je uznać za wystarczające.

Czy fabia jest więc dobrym wyborem? Zasadniczo tak, choć wbrew pozorom dla dużej rodziny może brakować miejsca z tyłu. Jeśli jednak jeździmy w 2-3 osoby z dużym bagażem, albo po mieście, to fabia na pewno się sprawdzi i odwdzięczy bezawaryjnością. A jeśli już coś się zepsuje, ceny części na pewno nie uszczuplą nadmiernie portfela.

Autor: Szczepan Wojdyła

Szczepan Wojdyła - z zamiłowania i powołania kierowca, z wykształcenia politolog, zawodowo zajmuje się reklamą. W chwilach wolnych od pracy pisze bloga i pracę doktorską. Kocha samochody - im starsze tym lepsze, podziwia włoska motoryzację i uwielbia prowadzić wszystko, co ma kierownicę i 4 koła.

Jedna myśl na temat “Fabia w sedanie, czyli jak polubić klocka”

  1. Może i nie jest to złe auto, ale skojarzenia z nim są właśnie takie a nie inne – tak jak napisałeś – dziadkowóz. Do jazdy w niedzielę na działkę może i się sprawdzi, ale na trasę lepiej mieć mocniejsze autko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *