Mitsubishi Lancer CS – bezproblemowy nudziarz?

Lancer CS to kolejna generacja tego modelu Mitsubishi. Produkowany w latach 2003-2007 model nie cieszył się na polskim rynku zbyt dużą popularnością. Od kilku lat za sprawą importu z krajów zachodnich, coraz częściej widuje się lancery na ulicach. Pojawia się pytanie, czy ten model faktycznie wart jest uwagi?



Niewielka popularność lancera jako nowego auta mogła wynikać z tego, że Lancer kojarzony był przede wszystkim z usportowioną wersją EVO i mało kto szukał wersji cywilnej, która była zwykłym kompaktowym sedanem. Lancer nie wyróżniał się z tłumu ani wyglądem, ani niską ceną (bazowa wersja kosztowała ok. 60 tys złotych). Za zbliżoną kwotę można było wtedy nabyć podstawowe wersje VW Golfa, który w oczach wielu był znacznie bardziej godny zaufania.
Jaki więc jest ten Lancer? Przez 5 lat produkcji model przeszedł wiele zmian, głównie dotyczących wyglądu deski rozdzielczej i zegarów, ale także przednich i tylnych świateł oraz grilla.
Wygląd zewnętrzny można określić jako stonowany, niezależnie od tego czy mówimy o sedanie czy o kombi (bo w takich dwóch wersjach nadwozia występował).

Nadwozie.

Wizualnie auto nie wyróżnia się niczym szczególnym. W wersji sedan na klapie bagażnika często pojawia się fabryczny spoiler, który czyni sylwetkę nieco atrakcyjniejszą. Dominują proste, ostre linie, choć nie tak ostre jak w następcy tego modelu. Tył nadwozia ma kilka krągłości. Ładnie zaprojektowano tylne światła, które opcjonalnie mogły mieć przezroczyste klosze (tzw. „lexus look”). Ogólnie nadwozie obu wersji narysowano bardzo dynamicznie i wciąż może być atrakcyjne dla oka.

Bagażnik.

Bagażnik w kombi ma tylko 400 litrów pojemności za to łatwo powiększyć go nawet do 1200 litrów składając tylne siedzenia. W sedanie do dyspozycji jest 430 litrów, jednak przestrzeń ograniczają nieco wystające nadkola oraz wchodzące do środka zawiasy bagażnika. Tylna kanapa jest składana, jednak otwór między bagażnikiem a kabiną jest stosunkowo niewielki. Wysoki jest też próg załadunku (w kombi nie ma tego problemu). W bagażniku brakuje niestety jakichkolwiek schowków czy uchwytów do wieszania siatek z zakupami. Jak na kompakta nie ma jednak tragedii.

Wnętrze.

We wnętrzu dominują czernie i szarości. Materiały użyte do wykończenia są zróżnicowane – góra deski rozdzielczej jest miękka i przyjemna, natomiast dół i boczki drzwi to już twardy plastik. Zegary są duże i proste, w późniejszych modelach seryjnie posiadają białe tarcze. Środek kokpitu to tylko 3 przyciski i 3 pokrętła, ergonomia stoi więc na wysokim poziomie. Kierownica jest dość duża i plastikowa, ale mimo to miła w dotyku. W bogatszych wersjach występowała skórzana kierownica momo. Schowków za wiele nie uświadczymy, poza niewielkimi kieszeniami w drzwiach i schowkiem przed pasażerem (dość obszernym) jest jeszcze jeden schowek na lewo od kierownicy, półeczka pod sterowaniem nawiewem i schowek w podłokietniku (sam podłokietnik jest za krótki, by służyć większości kierowców zgodnie z nazwą). Z przodu miejsca nie brakuje, nawet wysoki kierowca nie musi się martwić, że będzie szorował głową o dach. Z tyłu dwie osoby siedzą dość swobodnie, podróż z kompletem pasażerów jednak zbyt wygodna nie będzie. W wersji kombi z tyłu występował także podłokietnik. Same fotele raczej nie zapewniają zbyt mocnego podparcia bocznego, jednak nie męczą nawet na długiej trasie. Pozycja za kierownicą jest stosunkowo wysoka, choć na szczęście nie jest to typowe „siedzenie na krześle”. Na pochwałę zasługuje wyciszenie wnętrza, które dobrze separuje od odgłosów z zewnątrz.
Jeśli chodzi o wyposażenie jest ono jednocześnie skromne, ale i kompletne. Składają się na nie takie podstawowe elementy jak regulacja wysokości kierownicy (jedna płaszczyzna) i fotela kierowcy, wspomaganie kierownicy, ABS, centralny zamek z pilotem, klimatyzacja manualna (w niektórych wersjach automatyczna), dwie poduszki powietrzne oraz elektryczne szyby i lusterka. Opcji było niewiele, poza wspomnianą automatyczną klimatyzacją można było domówić przednie światła przeciwmgielne, spoiler na tylnej klapie czy alufelgi a w wyższych wersjach skórzaną kierownicę i gałkę zmiany biegów.

Silnik i skrzynia biegów

Na rynku dominują dwie wersje, które były dostępne w polskich salonach – 1.6 i 2.0. Pierwszy z nich to silnik 4G18, spotykany m.in. w mitsubishi spacestar. Dysponuje on mocą 98KM przy 5000rpm i momentem obrotowym 150Nm osiąganym przy 4000rpm. Ta jednostka nieźle sprawdza się w mieście, w trasie żeby jechać dynamicznie trzeba go mocno kręcić, bo przy niskich prędkościach obrotowych silnika wyraźnie brakuje momentu. Mimo to przyspieszenie do 100km/h które ma wg. producenta wynosić 11,8s wydaje się nienajgorsze, jak na wagę auta wynoszącą ponad 1200kg. Elastyczność można uznać za średnią. Spalanie tej jednostki oscyluje wokół 8-9 litrów w mieście i nawet 5-6 litrów na 100 kilometrów w trasie. Silnika nie trapią większe problemy, warto jedynie dbać o poziom oleju, bowiem w silniku jest go tylko 3 litry, zdarzały się też ponoć nieszczelne pompy wody. Swego rodzaju problemem jest także… dźwięk silnika. Jest po prostu nijaki i nudny.
Drugi z silników to 2.0 typu 4G63 o mocy 136KM przy 5750rpm i momencie obrotowym 176Nm przy 4500rpm. Mimo wyższego o 1-2 litry spalania, ten silnik znacznie lepiej radzi sobie z masą auta, zapewniając przyspieszenie do 100km/h w czasie nieco poniżej 10 sekund oraz lepszą elastyczność.
Na zachodzie spotkać można czasem egzemplarze z silnikiem 1.3 typu 4G13. Jego moc to zaledwie 82KM przy 5000rpm a moment obrotowy 120Nm przy 4000rpm. To sprawia, że należy podziwiać cierpliwość kierowców którzy zdecydowali się na wybór tej jednostki napędowej, bowiem czas rozpędzania do 100km/h to niemal 14 sekund. Warto zauważyć, że spalanie jest niemal na identycznym poziomie jak w przypadku silnika 1.6.
Najmocniejszym silnikiem, jaki montowano w lancerze tej generacji była jednostka 2.4 4G69. Jako jedyna posiada system zmiennych faz rozrządu MIVEC. W efekcie osiąga moc 162KM przy 5500rpm oraz moment obrotowy 220Nm przy 4250 rpm. Samochód z tym silnikiem osiąga 100km/h w około 8 sekund i jest bardzo dynamiczny, jednak nawet producent deklaruje średnie spalanie na poziomie 9l na 100km, a w rzeczywistości jest ono jeszcze wyższe.
W każdym wypadku bardzo dobrze pracuje skrzynia biegów. Niezależnie od wersji silnikowej miała ona 5 biegów o całkiem nieźle zestopniowanych przełożeniach. Skoki lewarka są krótkie i precyzyjne. W niektórych wersjach można było także zamówić skrzynię automatyczną.

Zawieszenie i hamulce
Z przodu zastosowano kolumny mcphersona, natomiast z tyłu jest układ wielowahaczowy z czterema wahaczami. Ten układ okazuje się bardzo komfortowy i sprawnie tłumi wszystkie nierówności, jednocześnie zapewniając dość dobre prowadzenie samochodu. Miękka charakterystyka sprężyn sprawia jednak, że nadwozie dość mocno przechyla się w szybkich zakrętach, czemu sprzyjają także opony o wysokim profilu (195/60/15). Mimo to samochód potrafi dać frajdę z szybkiej jazdy. W wersji sport zawieszenie było nieznacznie obniżone i usztywnione.
Zawieszenie okazuje się wyjątkowo bezawaryjne, często natomiast pojawia się skrzypienie tylnych wahaczy. Bardzo dobrze spisuje się układ hamulcowy. Z przodu zastosowano tarcze w rozmiarze 276mm, z tyłu natomiast tarczobębny o rozmiarze 262mm. W połączeniu z seryjnie monotowanym układem ABS zapewnia bardzo dobre hamowanie z każdej prędkości. Oprócz tego fabryczne elementy układu hamulcowe okazują się bardzo trwałe. Co ciekawe, tylne klocki hamulcowe potrafią zużyć się znacznie szybciej niż przednie.

Podsumowanie
Czy lancer z lat 2003-2007 zasługuje na uwagę? Jeśli nie szukamy auta, które będzie budzić specjalne emocje, ale za to będzie pewne i bezawaryjne to jak najbardziej tak. Stonowany design, dość obszerne wnętrze i bagażnik, który w zupełności wystarcza na potrzeby niewielkiej rodziny sprawia, że to całkiem ciekawa opcja na rynku aut używanych. Minusem na pewno jest niewielka podaż tego typu aut oraz dominacja pojazdów sprowadzonych zza zachodniej granicy z dużymi przebiegami. Jeśli jednak uda się znaleźć egzemplarz z realnym i potwierdzonym przebiegiem to z pewnością będzie on dzielnie służył jeszcze przez wiele lat. Warto jednak zadbać o zabezpieczenie antykorozyjne podwozia, bo fabryczne zabezpieczenie choć niezłe, po latach przestaje spełniać swoją funkcję.

Autor: Szczepan Wojdyła

Szczepan Wojdyła - z zamiłowania i powołania kierowca, z wykształcenia politolog, zawodowo zajmuje się reklamą. W chwilach wolnych od pracy pisze bloga i pracę doktorską. Kocha samochody - im starsze tym lepsze, podziwia włoska motoryzację i uwielbia prowadzić wszystko, co ma kierownicę i 4 koła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *