PitStop Opole znów w Kamieniu Śląskim

W sobotę 3. października grupa PitStop Opole znów zjawiła się na lotnisku w Kamieniu Śląskim by poszaleć i porywalizować w kontrolowanych warunkach. Na płycie pojawiło się około 50 aut.

Standardowo, podstawową formą rozrywki na lotnisku były wyścigi na 1/4 mili. Startował kto z kim chciał i jak chciał, od czasu do czasu zmieniali się tylko starterzy, którym pod koniec ręce odpadały od ciągłego machania. Wśród pojazdów które się zjawiły nie zabrakło zarówno tych niemal seryjnych, jak i mocno zmodyfikowanych potworków o mocach ponad 400 czy 500 koni mechanicznych takich jak audi RS4, chevrolett corvette czy mitsubishi lancer evo.

Ja jak zwykle zjawiłem się moim BMW E36 323i. W stosunku do ostatniej wizyty w Kamieniu, wiosną tego roku zmieniły się tylko dwie rzeczy – opony z tyłu (toyo proxes 4 215/40/16 dość mocno zużyte) oraz stożkowy filtr powietrza, który niedawno zawitał pod maską (wcześniej eksperymentowałem z mniejszym stożkiem który zamulał auto, ten okazał się znacznie lepszy).

Warto dodać, że kilka dni wcześniej udało się wykręcić bardzo dobry czas przyspieszenia od 0 do 100km/h – 7,4s (coś by się spokojnie dało urwać na lepszych oponach) i to mierzone racelogiciem.

Początek był słaby… Próba z Audi S3 o mocy ok. 300KM była pomysłem z góry skazanym na porażkę 😉

Później na szczęście było już lepiej.
Ze scirocco 1.4 turbo (210KM) poszło znacznie lepiej niż wiosną kiedy się z nim próbowałem. Wtedy odchodził mi od początku na każdym biegu, tym razem ledwo zdołał zrównać się ze mną na linii 400 metrów.

Kolejna próba – corolla 1.8 TS – 192KM. Wiosną takie samo auto zostawiało mnie o kilka długości, tym razem dopiero po wrzuceniu 4. biegu nieco mnie odstawił.

Ostatni z nagranych wyścigów – Galant z silnikiem mitsubishi sigma 3,5 V6 – 200KM, 280NM, 1400kg. Na początek filmik jak to wyglądało jakieś dwa tygodnie przed wizytą w Kamieniu Śląskim.

Natomiast w Kamieniu było tak:

Różnica? Nawierzchnia i… wspomniany stożek 😉

Oprócz „ćwiartek” była także możliwość podriftowania oraz startu w przygotowanym mini-oesie. W mojej klasie (powyżej 2.0 bez doładowania) jechały m.in. bmw e46 2.8, e30 3,5 i nissan 350z. Mimo tego oraz bardzo słabych opon, przez które jechałem praktycznie non stop bokiem, udało się uzyskać 2. miejsce w klasie. Gdyby nie zahaczenie opon w ostatnim z trzech przejazdów, było by pierwsze, a tak o sekundę przegrałem.

Co do opon, to po krótkiej chwili driftowania wyglądały tak :

Ogólnie? Impreza świetna, jeździliśmy od 10 do 16, pełno ludzi, fajne auta i kupa zabawy oraz spalonych opon. Do tego świetnie przygotowane dyplomy i motoryzacyjne pucharki (żałuję, że nie mam fotki) dla zdobywców pierwszych miejsc. Były też wybory najlepszego auta, street killera itp. Mam nadzieję, że na wiosnę uda się ponownie zorganizować taki wypad.
Do tego czasu może w końcu zdążę zdobyć dwa komplety opon – półslicki i coś do upalania 😉

A na koniec garść zdjęć:

Autor: Szczepan Wojdyła

Szczepan Wojdyła - z zamiłowania i powołania kierowca, z wykształcenia politolog, zawodowo zajmuje się reklamą. W chwilach wolnych od pracy pisze bloga i pracę doktorską. Kocha samochody - im starsze tym lepsze, podziwia włoska motoryzację i uwielbia prowadzić wszystko, co ma kierownicę i 4 koła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *